view counter

Szukaj

You are hereRozrywka / Felietony / Związki na odległość jako objaw współczesnej cywilizacji

Związki na odległość jako objaw współczesnej cywilizacji


come backZwiązek – proste słowo kryjące jedno z najbogatszych, najbardziej skomplikowanych i znaczących pytań. To związki czynią nas ludźmi, a świat jednością; od nich zależy szczęście i jakość życia. Dzięki nim – związkom z rodzicami, nauczycielami, przyjaciółmi, rodziną, kochankami – jesteśmy tym, kim jesteśmy.

Chociaż życie samotne może być satysfakcjonujące, to jednak dla większości z nas udane związki stanowią kamień węgielny, na którym budujemy swoją przyszłość. Miłość, partnerstwo, zaufanie, towarzyskość i intymność są równie istotne jak woda i powietrze. Udane związki nie są zarezerwowane dla bogatych, sławnych, utalentowanych czy uprzywilejowanych, zatem każdy z nas może stworzyć relacje, które będą źródłem przyjemności i zadowolenia.

Kochający się ludzie pragną być zawsze blisko siebie. Często jednak skazani są na przymusową separację. Dane statystyczne wykazują, że coraz więcej osób żyje dziś w związkach na odległość i liczba takich par stale wzrasta. Powodem rozłąki partnerów są przede wszystkim wymagania współczesnej cywilizacji, stosunki polityczne i ekonomiczne w Polsce po 1989 roku, niebezpieczeństwo bezrobocia, konieczność konkurencji, chęć osiągnięcia sukcesu.

Obecnie bez problemu możemy przekraczać granice poszczególnych państw. Współczesna cywilizacja jawi się jako świat obfitości, szans osobistych, rozwoju i kariery, możliwości wybrania drogi według własnych wartości i preferencji, sposobności zaspokojenia różnorakich potrzeb. Z drugiej jednak strony żyjemy w świecie, który wywiera na nas presję. Teraz oczekuje się od dwudziestolatków, żeby mieli już określone krok po kroku plany zawodowe i dążyli do ich realizacji. Młodzi ludzie powinni też posługiwać się kilkoma językami, studiować oprócz tego jakieś trzy kierunki, mieć za sobą praktyki zawodowe. Sam dyplom ukończenia wyższej uczelni nie gwarantuje znalezienia dobrej pracy. Każdy stara się więc zrobić wszystko, by mieć jak największe szanse odnalezienia się we współczesnym świecie. Typ idealny "człowieka zachodu", to człowiek miasta, człowiek pracujący, bowiem do tego, by żyć i bawić się, potrzebne są pieniądze. Ta wszechpotężna presja zewnętrznych wpływów sprawia, że wiele osób w pogoni za zdobyciem kwalifikacji i pieniędzy, decyduje się na wyjazd za granicę.

razemCo roku wielu studentów uczestniczy w półrocznych i rocznych stypendiach w ramach programu Sokrates-Erasmus, Leonardo, CEMS, czy rozmów bilateralnych. Wyjazdy takie to bez wątpienia niepowtarzalna szansa dla młodego człowieka, aby poznać nowych ludzi, zwiedzić świat, podszkolić języki obce i zdobyć doświadczenie, które jest tak cenione przez pracodawców. Ponadto coraz więcej ludzi w wieku produkcyjnym emigruje do pracy, gdyż w krajach "starej" Unii można zarobić średnio od 130 do 280% więcej, niż w Polsce.

Po 2005 roku do pracy za granicą wyjechało ponad 1,5 miliona osób. Jest to największa jak dotąd w historii Polski migracja zarobkowa. Wyjeżdżamy za pracą do Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemiec, a ostatnio coraz częściej do krajów skandynawskich – już 160 tys. naszych rodaków wybrało życie i pracę w Norwegii. Dla wielu polskich rodzin praca poza Ojczyzną stanowi główne źródło dochodu, a dla wielu innych jest szansą na podniesienie standardu życia. Poza korzyściami czysto finansowymi, warto odnotować fakt, iż dzięki wyjazdom coraz więcej z nas ma szansę poznać inne kraje, nauczyć się języka, nawiązać ciekawe znajomości. Te wyjazdy stają jednak na drodze do szczęśliwej miłości. Jedną z trudności pozostawania jakiś czas poza krajem ojczystym jest doświadczenie rozstania z najbliższymi. Partnerzy są skazani na separację.

Na odległość żyje coraz więcej osób. Socjologowie twierdzą, że za kilka lat ze związkiem na odległość będą musieli liczyć się niemal wszyscy szukający miłości i jednocześnie robiący karierę.

"Jeśli dwie osoby mają aspiracje zawodowe i będą podróżować za pracą, to można założyć, że każdy związek prędzej czy później będzie musiał przejść przez okres geograficznej rozłąki" – uważa psycholog prof. Bogdan Wojciszke.

Hilary i Billa Clintonów okrzyknięto "Pierwszą Parą Dojazdową". W krajach OECD pary żyjące na odległość stanowią prawie 15% wszystkich związków małżeńskich (w USA – 14%). W 2020 roku w taki sposób będzie już funkcjonować co czwarta para małżeńska – szacują eksperci OECD. Zdaniem dr. Wojciecha Łukowskiego, socjologa ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, w 2010 roku małżeństw funkcjonujących na odległość ma być prawie 700 tys.

W Polsce istnieją trzy główne grupy osób będących w związkach małżeńskich, ale żyjących na odległość. Pierwszą stanowią pary, gdzie jedno z małżonków jedzie za granicę, a drugie w kraju zajmuje się dziećmi. Drugą – małżeństwa, w których jedna osoba ma dobrą pracę w wielkim mieście. Trzecią – gdzie każde z partnerów robi karierę, tyle że w innych miastach lub krajach.

Coraz więcej par jest skazanych na okresową separację. Zakochani starają się wytrzymać próbę czasu i odległości, a nie jest łatwo znieść rozłąkę. Aby uczucie przetrwało, muszą być spełnione pewne warunki.

Robert J. Sternberg wyróżnił trzy zasadnicze składniki miłości:

  1. intymność – te pozytywne uczucia i towarzyszące im działania, które wywołują przywiązanie, bliskość i wzajemną zależność partnerów od siebie;
  2. namiętność – konstelacja silnych emocji zarówno pozytywnych (zachwyt, tkliwość, pożądanie, radość) jak i negatywnych (ból, niepokój, zazdrość, tęsknota). Emocjom tym towarzyszy bardzo silna motywacja do maksymalnego połączenia się z partnerem;
  3. zaangażowanie – decyzje, myśli, uczucia i działania ukierunkowane na przekształcenie relacji miłosnej w trwały związek oraz na utrzymanie tego związku pomimo występowania różnych przeszkód.

razem
 

Miłość to zainteresowanie osobą kochaną, jej potrzebami, marzeniami i celami. To również chęć, aby tej drugiej osobie było jak najlepiej. Miłość jest cierpliwa i nie oczekuje bezpośredniego rewanżu, ale na dłuższą metę musi być podsycana konkretnym działaniem, nie tylko czułymi słowami. Prawdziwa, rozumna miłość to dobrze pomyślane partnerstwo oparte na głębokim zaangażowaniu obu stron.

Związek na odległość to bardzo trudne doświadczenie. Ciężko jest z dnia na dzień przyzwyczaić się do braku tej drugiej osoby. Pojawia się uczucie pustki. Dopada nas tęsknota. Sposobami na to, aby zmniejszyć uczucie rozłąki, są różnorakie "połączenia". Zatem telefonujemy, sms-ujemy, piszemy listy, maile, staramy się zobaczyć z bliską osobą przy każdej nadarzającej się okazji. Wszystkie te działania dają poczucie wsparcia, tego, że jest ktoś, kto nas rozumie, myśli o nas i martwi się.

Tęsknota dopada obojga partnerów. Tęskni ten, kto wyjechał, ale też i osoba, która pozostała w kraju. To wielka sztuka umieć brać wsparcie, ale i sztuką jest je dawać, zwłaszcza, gdy i nam jest ciężko. Czasem pojawiają się pretensje, żale, zazdrość i popadanie w paranoję. Nie każdy związek wytrzymuje taką próbę. Często właśnie wtedy można przekonać się o sile i autentyczności uczucia.

Żaden związek, a tym bardziej związek na odległość, nie ma przyszłości bez pewnego stopnia zaufania i poczucia bezpieczeństwa. Słowo zaufanie pochodzi od staronordyckiego wyrazu oznaczającego silny. Mówiąc inaczej, zaufanie powstaje wtedy, gdy wierzymy, że możemy polegać na sile drugiej osoby, która nas podtrzymuje; nie upuści nas, ani nie zawiedzie. Zaufanie i prawdziwy (ang. trust i true) mają ten sam rdzeń. To, czemu ufamy, staje się dla nas prawdziwe, a temu, co jest prawdziwe, ufamy. Zaufanie jest czynnikiem niezbędnym w relacjach między dwojgiem ludzi.

Budowanie silnego związku oznacza sprawdzanie trwałości fundamentów. Najbardziej satysfakcjonujący związek oznacza dzielenie się, uczenie się partnera, mówienie o sobie, o naszych myślach, lękach, nadziejach, marzeniach, przeszłości i przyszłości. Odkrywanie siebie jest metodą do powstania więzi. Szczere wyznania są też dla drugiej strony wyraźnym sygnałem, że jest dla nas ważna, potrzebujemy jej i za nią tęsknimy. To umacnia związek.

Dla jednych takie rozstanie to trudne, ale pozytywne doświadczenie. Inni wspominają je jako najgorszy koszmar. Każdy radzi sobie z przymusową separacją jak tylko potrafi, a nie jest łatwo.

skypeCoraz więcej osób żyje razem, a jednak osobno. Sms–y, maile, telefony, parę spędzonych wspólnie dni (choć to i tak wszystko o wiele za mało), pomagają parom przetrwać. Pojawia się uczucie pustki, smutku, gdy nie można dzielić razem różnych ważnych chwil. Z tęsknoty wylewa się morze łez. Doskwiera brak bliskości i czułości. Radzenie sobie z tą sytuacją ułatwia jednak świadomość, że z każdym dniem zbliża się upragniona chwila, gdy rozłąka się skończy. Ten moment nadaje sens czekaniu.

Trudno jest znieść rozłąkę, ale i trudno znieść reakcje ludzi, którzy wróżą, że tego typu relacje nie mają szans na przetrwanie. Oczywiście prawdą jest, że bardzo dużo takich związków rozpada się. Na stronach internetowych można znaleźć komentarze i opinie osób, którym nie udało się przetrwać tej ciężkiej próby, np.:

Katrin:

- Mi niestety nie udało się utrzymać związku na odległość. Trwał cztery lata, odległość nas dzieląca to dla niektórych zaledwie 200 km. Widywaliśmy się właściwie co dwa tygodnie, bywało, że częściej. Jak tylko mogłam, przyjeżdżałam nawet na miesiąc. Niestety w końcu partnerowi się znudził taki układ, poznał kogoś, kto był pod ręką i mnie zostawił. I cztery lata prysnęły jak bańka mydlana. Teraz nie potrafię ułożyć sobie życia – jeśli chodzi o uczucia. Bardzo ciężko jest się przestawić. Zwłaszcza, jeśli kogoś się bardzo kochało!

Na szczęście jest też wiele optymistycznych wypowiedzi., np.:

Ewela:

- Mnie nie dzieliły tysiące kilometrów, ale setki. Myślę jednak, że sama odległość nie ma znaczenia. Liczy się miłość. Czekałam bardzo długo na to, by razem być. Wypłakałam z tęsknoty morze łez, ale doczekałam się. Teraz jestem szczęśliwa. A ludzie, którzy mówią, że miłość na odległość nie może istnieć, grubo się mylą i tak naprawdę chyba nie wiedzą, co znaczy kochać.

Ponadto można już zauważyć, że istnieje swoista wspólnota tzw. LDR-ów. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę hasło "Long Distance Relationship", żeby znaleźć wszystko o życiu w oddaleniu: krzepiące historie tych, którym się udało, rady, jak utrzymać związek, sieciową grupę wsparcia dla stęsknionych. Istnieją również strony specjalistyczne – dla studentów uczących się na różnych uczelniach czy dla narzeczonych żołnierzy.

Najłatwiej związki na odległość znoszą ci, którzy stawiają na samorealizację. Dojazdowe małżeństwa bardzo odpowiadają pracoholikom. Psychologowie i socjologowie twierdzą jednak, że związki tego typu przynoszą znacznie więcej strat niż korzyści. Z badań prof. Krystyny Slany, demografa z Uniwersytetu Jagiellońskiego, autorki książki Alternatywne formy życia małżeńsko-rodzinnego w ponowoczesnym świecie, wynika, że małżeństwa na odległość są nietrwałe i rozpada się co trzecie z nich.

W dzisiejszych czasach główną globalną wartością jest jednostka, co stało się możliwe również dzięki przewrotowi 1989 roku. Stawiamy na indywidualizm. Chcemy osiągnąć sukces zawodowy, mieć za co się utrzymać, ale dla większości bezspornym priorytetem jest posiadanie szczęśliwej rodziny. Kariera, marzenia i plany są ważne. Trzeba mieć pewne ambicje i wytyczać sobie realne cele, których osiąganie sprawia satysfakcję, motywuje i pozwala się rozwijać. Jedno i drugie jest ważne. Warunki ekonomiczne panujące we współczesnym świecie skazują coraz więcej ludzi na czasową separację. Nie jest łatwo wytrzymać tę próbę i wielu ponosi klęskę, jednak można to przetrwać. Wszystko zależy od samych partnerów.

Edyta Piotrowska, Norwegia.pl

Źródła:

  1. M. Cieślik, A. Sijka, Dojazdowy, "Wprost” 2004, nr 1122.
  2. R. Priori, J. O’ Connor, NLP i związki. Proste strategie poprawiające funkcjonowanie związku, tłum. A. Rawicka-Chrapkowicz, Poznań 2003.
  3. B. Wojciszke, Psychologia miłości, Gdańsk 1998.
  4. K. Zimsen, Dlaczego tak trudno być razem?, przeł. A. Niewinny Dobrowolski, Warszawa 2003.
view counter